Elektroniczne bransoletki w Singapurze dla przyjezdnych

Przez bardzo długi czas Singapur dobrze radził sobie z epidemią koronawirusa. Cały czas krzywa zachorowań była wypłaszczona, co oznacza, że zachorowania na koronawirusa pojawiały się tam w uśrednionej ilości, a pandemia nie niosła za sobą tak niszczycielskim skutków, jak m.in. w krajach Unii Europejskiej. Wszystko zmieniło się w ostatnim czasie, gdy wzrost zachorowań zwiększył się o 325% w stosunku do kwietniowych statystyk. Władze Singapuru zgodnie zauważyli, że większość osób chorujących na koronawirusa powraca na wyspę z wakacji lub państw ościennych. Postanowiono takie osoby lepiej monitorować przy pomocy najnowszych technologii.

Do tej pory osoby powracające z innych krajów monitorowano i wysyłano przypominające SMSy. Ponadto powracający ze zza granicy namierzani byli za pomocą GPSów w swoich telefonach. Obostrzenia były tam bardzo rygorystyczne. Takie osoby nie mogły wychodzić z domu nawet po zakupy spożywcze przez 14 dni od powrotu z obcego kraju. Regulacje wprowadzono nie tylko w Singapurze, ale też w Japonii, Korei Południowej i Honkongu. Jednak nie dało to aż tak dobrego rezultatu. Niestety wzrost zachorowań na SARS CoV-2 nadal się zwiększał, postanowiono więc skorzystać z elektronicznych bransoletek, które rozdawane są dla wszystkich, którzy przybywają zza granicy. Podobne rozwiązania zastosował już Honkong i Korea Południowa. 

Obowiązkowe elektroniczne bransoletki i 14-dniowa kwarantanna

Rząd Singapuru ogłosił, że od 11 sierpnia wprowadza nakaz noszenia elektronicznych bransoletek, dla wszystkich, którzy powracają ze zza granicy. Nadal również obowiązuje 14-dniowa kwarantanna. Bransoletki należy nosić przez 2 tygodnie w trakcie trwania samoizolacji. Wysyłają one informację do rządu, gdy dana osoba opuści miejsce izolacji. Urządzenia będą rozdawane nie tylko mieszkańcom azjatyckiego kraju, ale także cudzoziemcom, którzy do niego przyjeżdżają. Osoby nie mogą opuścić mieszkania nawet w celu zakupu jedzenia, czy załatwienia jakichkolwiek spraw. Wcześniej władze osobiście sprawdzały obecność osób na kwarantannie poprzez osobiste wizyty, rozmowy wideo lub wysyłanie SMSów. Od 11-go sierpnia ma się wszystko zmienić, w celu sprawniejszego i łatwiejszego zidentyfikowania miejsc pobytu osób przebywających na kwarantannie. 

Nowe przepisy dotyczące elektronicznych bransoletek

Bransoletki będą określały miejsce pobytu osób na podstawie sygnałów 4G, GPS i Bluetooth. Są to bardzo wrażliwe urządzenia na manipulacje, dlatego jakiekolwiek próby zmiany ustawień w bransoletkach będą powodowały wysyłanie powiadomień do odpowiednich służb. Tak samo sprawa się ma z opuszczeniem miejsca pobytu przez osoby będące w izolacji. Władze zapewniły, że noszenie bransoletek nie wpływa na prywatność obywateli. Nie gromadzą one danych osobowych, nie nadpisują żadnych informacji oraz nie nagrywają żadnych dźwięków. Są to akcesoria wyposażone w GPS, to wszystko. Z tych zaleceń wyłączone są dzieci do lat 12.

Za próby manipulacji bransoletką, jej ściągnięcie lub opuszczenie miejsca pobytu grożą bardzo wysokie kary. Grzywna wynosi około 10 tysięcy dolarów signapurskich, w przeliczeniu na złotówki jest to 27 tysięcy złotych. Zamiast kary pieniężnej, można odbyć karę pozbawienia wolności w wymiarze 6 miesięcy. Co więcej, cudzoziemcom grozi pozbawienie zezwolenia na pobyt w Singapurze. Należy również pamiętać, że jedynie obywatele Chin, Nowej Zelandii i Brunei mogą odbyć kwarantannę w wybranych przez siebie lokalizacjach. Inni turyści muszą stawić się w kwaterach wyznaczonych przez rząd. Za całość pobytu zobowiązani są do zapłacenia obcokrajowcy, koszt całej kwarantanny w Singapurze wynosi około 5,5 tys. złotych. 

Do tej pory w Singauprze na koronawirusa zachorowało ok. 54 000 osób. Zmarło jedynie 27. Singapur to jedno z państw, które dzięki nowym technologiom dobrze radzi sobie z epidemią SARS CoV-2. Może nie są to rozwiązania idealne, jednak w dużej mierze eliminujące “przynoszenie” choroby z innych państw przez cudzoziemców, turystów i osoby powracające z wakacji.